Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Piątki bez niego.

Piątki bez niego.

Też praca konkursowa. A właściwie to opowiadanie zostało okrojone przez moją polonistkę. Tak na prawdę jest dwa a może i nieco więcej razy dłuższe i z tą resztą nabiera mniej pospolity wymiar. ;) No cóż, w każdym razie zapraszam do czytania,a raczej zasmęcania.
------------------------------
- Tak bardzo cię potrzebuję!- Wykrzyknęła rozpaczliwie, nie wiedząc, co innego mogłaby zrobić.
Jej podświadomość dawała jej pierwsze sygnały, że wszystko, co teraz robi jest bez sensu. Że on już podjął decyzję, której nie da się zmienić załosnym krzykiem. Nie chciała jednak dopuścić do siebie strasznej prawdy. Po raz pierwszy w życiu nie chciała wierzyć. Była zdesperowana i przerażona.. Tak bardzo pragnęła go zatrzymać.
- Proszę.. błagam..- Załkała..- Zostań!
- Nie chcę, nie kocham cię.- Odrzekł spokojnym, ale zdecydowanym tonem.
Nawet gdyby szeptał, niestety wszystko by usłyszała. Jego ostatnie słowa przebiły jej serce niczym sztylet, niczym nieznający litości kolec. Zaczęła spazmatycznie łapać krople deszczu zziębniętymi wargami. Światło latarni zamigotało tak, jakby chciało zgasnąć, a on ruszył przed siebie szybkim krokiem. Wydawało jej się, że każde zetknięcie jego stopy z brukiem było uderzeniem dzwonu.
Stała tam, na środku jezdni, prawie niczego nie widząc przez łzy uparcie wylewające się na jej blade policzki. Każdy centymetr oddalający ją od ukochanego bolał, kaleczył jej serce. Zdała sobie sprawę, że już nigdy go nie poskłada. Nie mogła zrobić niczego, by zatrzymać odchodzącego chłopaka. Nie mogła się nawet ruszyć, bo stopy odmówiły jej posłuszeństwa. W końcu jednak ruszyła w pogoń.
- Proszę.. proszę, poczekaj! Nie zostawiaj mnie! Kocham cię, słyszysz?!
Pośliznęła się i upadła prosto w kałużę, rozszlochując się jeszcze bardziej. Pozostało jej już tylko przyglądanie się, jak mężczyzna jej życia znika z niego, nie mając się pojawić nigdy więcej.
- Tak bardzo cię potrzebuję..- Szepnęła bezsensownie po raz kolejny.
To było jej ostatnie wspomnienie przed tym, jak oślepiło ją ostre światło reflektorów i przed tym, gdy usłyszała ostry odgłos hamowania.
Okaleczył ją. To jego wina, to on tam wtedy był..
Słyszała miliony tego typu głosów. A więc oni wiedzieli. Oni wszyscy wiedzieli. Chociaż może to były głosy tylko w jej głowie?
Nie wiedziała gdzie jest, co się jej stało i skąd się wziął ten potworny ból w lewej łydce. Wiedziała tylko, że już nigdy nie będzie tak samo.
Otworzyła oczy. Przez chwilę widziała wszystko jakby przez mgłę, ale potem dostrzegła biel szpitalnego wnętrza.
- Zabierzcie mnie stąd!!- Krzyknęła na całe gardło.
Nienawidziła szpitali. Ostatni raz leżała w nim po złamaniu kilku żeber. Różnica polegała na tym, że On wtedy przy niej był. Że trzymał ją za rękę i obiecywał, że wszystko będzie dobrze. Na to wspomnienie wylała pierwsze łzy po przebudzeniu.
- Będziesz kuleć.. do końca życia. Bardzo mi przykro.
Nie potrafiła wydobyć z siebie ani słowa. Nagle cały dotychczasowy świat rozpadł się na kawałeczki, zwalił jej na głowę.
- Leżałaś nieprzytomna przez dwa dni.
Po chwili poczuła uścisk czyjejś dłoni i usłyszała oddalające się kroki.
- Dasz radę, kochanie.
Szkoda, że głos nie brzmiał zbyt pewnie. Szkoda, że to był głos mamy. I że On nie zjawił się w szpitalu. Ani w ogóle.
Piątek. Wskazówka ściennego zegara przesunęła się na dziewiątkę. 21:00. Odruchowo narzuciła kurtkę na ramiona i pokuśtykała do hallu, będąc w dziwnym transie. W ciemnościach oparła się o ścianę i namacała wisiorek w kształcie serca, prezent, który dostała od Niego rok temu. Dokładnie za dwie minuty w kieszeni miał zawibrować telefon, a za pięć On miał już stać przed jej drzwiami. Jak zawsze wstrzymała oddech. Teraz słyszała tylko wydobywające się z radia babci dźwięki, które rozpoczynały wieczorną audycję samotnych serc. Popłynęła melancholijna melodia Katie Meluy, która wywołała ukłucie w sercu dziewczyny. Czas płynął i płynął, wtapiając się w kolejne utwory, jej nierównomierny oddech i matowy głos spikera.
Na pewno znajdziecie swoją drugą połówkę. Wcześniej, czy później w waszym sercu zagości prawdziwa i niezwyciężona miłość. A teraz piosenka dla tych, którzy ją stracili. Trzymamy za was kciuki.
Gdyby parę miesięcy wcześniej ktoś powiedziałby jej, że dedykacja utworu, który właśnie się zaczynal będzie w pełni pasowac do jej sytuacji, wyśmiałaby mu się w twarz. Jednak stojąc tam, z wielkim bólem zdała sobie sprawę z tego, że na prawdę została sama. Że już nigdy nie utonie w jego ramionach. Tamtego wieczoru wylała wiele łez. To był pierwszy piątek bez niego.
"To był pierwszy piątek bez niego.
Teraz minął już rok, rana w moim sercu daje o sobie znać tylko czasami. I chcę na nowo pokochać życie.
Alicja"

Dziewczyna włożyła pamiętnik z powrotem do szuflady i westchnęła. Rok. Tyle czasu. A ona dalej kochała Olafa i była pewna, że nigdy nie przestanie. Jednocześnie wiedziała, że nic jej nie da wzdychanie do przeszłości. Postanowiła być silna. Pierwszy raz napełniała ją taka wola walki. Przy Olafie zawsze była niezdarą dającą się prowadzić i pozwalającą sobą kierować w trudnych momentach. Z resztą od kiedy pamiętała, inni myśleli za nią. Teraz zapragnęła wszystko zmienić.
Rozejrzała się wokół siebie. Ściany dalej były kremowe, nad łóżkiem wciąż wisiało ich wspólne zdjęcie, w rogu nadal tkwiła stara szafa.
Pora na zmiany. Definitywnie- pomyślała.
Tydzień później pokój wypełniała świeża czerwień ścian, nad łóżkiem nie było ani jednego zdjęcia z Olafem, szafa została wymieniona. Alicja pierwszy raz od dłuższego czasu czuła się szczęśliwa. Z powodu tak błahej rzeczy. Po raz pierwszy od roku otworzyła szeroko okno i włączyła ulubioną płytę, podkręcając głośność. I śpiewała. Śpiewała na całe gardło, smakując szczęścia, które było bliżej, niż myślała.



Goodheart. 5/03/2009 17:43:12 [Powrót] Komentuj



ofkors, że coś całkiem przyjemnego. Ale krótkie - bardzo krótkie. Nie bardzo podobało mi się zaczynanie zdania od "że", ale uznajmy, że tak miało być xD
Coś mi się widzi, że imię Olaf bardzo lubisz, hehehe. bardzo miło... pozdro!
Nibyja 5/03/2009 18:07:10
adqw208.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 79.185.156.208