Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Nieznośny Leszek

Nieznośny Leszek

Nie jest najlepsze ale przynajmniej z humorem :) z resztą kto by czytał ambitne opowiadania pod koniec roku ;D pozdrawiam i życzę miłego czytania!
-----------------------------------
Leszek Kalina od zawsze był najbardziej nieznośnym dzieciakiem w okolicy. Sąsiedzi przestali go lubić od kiedy wybił okno największej plotkarze na osiedlu. Nawet nie próbował wmawiać ludziom, że wycelował z procy przypadkowo i niewiadomo dlaczego kamień trafił akurat w okno pani Grodeckiej. Co więcej- był wręcz dumny ze swojej celności.
Oczywiście na tym incydencie się nie skończyło. Sąsiedzi nie musieli popierać swojej opinii jedynie faktem zniszczenia mienia wcześniej wspomnianej Grodeckiej. Fakt faktem, że następnego dnia całe osiedle nazywało już Leszka "nieokiełznanym diabłem bez szacunku dla innych" ale ile można mówić o jednym zdarzeniu? Parę tygodni później osiedlowy rozrabiaka napisał na murze, że "woźny spod ósemki to stary zboczeniec, który ogląda pornosy wieczorami." Zazwyczaj nie podpisuje się pod takimi napisami, ale Leszek z dumą wypisał swoje imię na słynnym murze. Nalepsze w tej całej historii było to, że woźny na prawdę był starym zboczeńcem. Nikt się do tego nie przyznał, ale nauczyciele ze szkoły, w której pracował owy wożny, mieli spore obawy po wyczytaniu tej informacji...
Obrazu diabelskiego dzieciaka (tu następuje dalsza seria epitetów) dopełniło wydarzenie, które miało miejsce na lekcji muzyki. Szanowany profesor Gorzyca, który słynął z tego, że czytał książki Agathy Christie na lekcji, polecił wtedy uczniom zaśpiewanie dowolnej piosenki na ocenę. Po historiach miłosnych, opowieściach o przyjaźni i pięknie tego świata, przyszła kolej na wykonanie Leszka, który zakończył kolejkę śpiewających (lepiej czy gorzej) słowami:
Heroinka i morfinka to jest nasza witaminka.
Mamy opium na skrętaski, zapalimy w ubikacji!
Na ocenę nieodpowiedną wystarczyły dwie linijki tekstu. Pan Gorzyca nigdy więcej nie zadał wykonania dowolnej piosenki, a dyrektor szkoły starannie przeszukał plecak Leszka, znajdując papierosy zamiast heroiny i morfiny, ale "to zawsze były używki"
Ogółem mówiąc Kalina słynął z tego, że ciągle miał przerąbane. Każdy miał powód by na niego narzekać, nauczyciele dodatkowo mogli nakładać na niego różnego rodzaju kary. Mycie podłóg w szkole kończyło się jednak na tym, że zdenerwowana do granic możliwości sprzątaczka zabierała Leszkowi miotłę i kazała czym prędzej się wynosić, a prace w szkolnym ogrodzie wrzaskiem woźnego i zakazem wstępu z powodu obaw co do stanu drzewek. Każdy inny rozrabiaka zdążyłby już wylecieć z trzech kolejnych szkół, ale Kalina jakimś cudem zawsze zdołał się wywinąć. Ku zdziwieniu nauczycieli zdawał z klasy do klasy, mimo, iż dobre oceny miał jedynie z historii i wosu. Kto wie, czy to nie dzięki wyjątkowym zdolnościom do tych przedmiotów nie wyrzucili go z liceum...
Klasą pełną przebojów okazała się klasa maturalna. Znajomi Leszka długo ją wspominali. To wtedy uwzięła się bowiem na niego wyjątkowo wredna nauczycielka matematyki, która miała przygotować maturzystów do egzaminu dojrzałości. Przezwiska typu "sieka", czy "kosa" idealnie do niej pasowały. Wszyscy uczniowie się jej bali i robili absolutnie wszystko, żeby tylko nie podpaść. Kilka osób nie wytrzymało do końca roku i kapitulując z samymi dwójami na koncie, nie zostało dopuszczonych do matury. A co z Leszkiem? Wiadomo było, że chłopak nie grzeszy talentem matematycznym, a co dopiero mógł pokazać przy "siece"? Okazało się jednak, że nie jest takim skończonym kretynem, jak myślano. Matematyca próbowała go "utemperować" i w pewnym momencie klasa Leszka myślała, że jej się uda, ale ostateczny pojedynek wszystko wyjaśnił...
- Dobrze, Kalina, proszę do odpowiedzi.
Chłopak podniósł się od niechcenia i z rękoma w kieszeniach stanął przed biurkiem "kosy".
- Wyciągnij ręce z kieszeni.
- Są całkiem wygodne, pani profesor.
- Powiedziałam, żebyś je wyciągnął.- Warknęła.- I podejdź do tablicy. Dziś spytam cię z trygonometrii.
Leszek wywrócił oczyma, poczym zauważył:
- miała być arytmetyka.
- Powtarzam, że będziesz odpowiadał z trygonometrii, Kalina. Chyba nie jesteś głuchy.
- Ja nie ogłuchłem, za to pani ma chyba sklerozę.
- Słucham?
- Może to pani nie dosłyszy?
W sali zapadła głucha cisza. O ile wcześniej czasami było słychać szepty z ostatnich ławek, po słowach Leszka nie można było dosłyszeć nawet brzęczenia muchy.
- Kalina, jesteś najbardziej aroganckim licealistą, jakiego kiedykolwiek spotkałam. Jeśli mówię, że pytam z trygonometrii, to znaczy, że pytam z trygonometrii, a nie z arytmetyki.
- Wie pani co?
Profesorka spojrzała na niego zza swoich okularów połówek.
- Ja to pierdolę.- Rzucił, poczym podszedł do swojej ławki, wrzucił wszystko do torby i wyszedł szybkim krokiem.
- MASZ NIEODPOWIEDNIE ZACHOWANIE! NATYCHMIAST DO GABINETU DYREKTORA!!- Zawołała kobieta, wybiegając za nim.
- O!- zakrzyknął dyrektor Walnicki, kiedy drzwi jego gabinetu niemal wyskoczyły z zawiasów. Po chwili ujrzał rozwścieczoną profesorkę i Kalinę z obdartym plecakiem. Takie akcje były tylko w jego stylu. Zaczął się zastanawiać o co tym razem chodziło. Wyprostował się w fotelu, wskazując przybyłym miejsca przed biurkiem.
- Tak więc...- Zaczął- co się stało, pani profesor Turecka?
- Panie dyrektorze, zachowanie Leszka Kaliny jest karygodne!
- Czyli wszystko w normie- rzekł bardziej do siebie, niż do niej, poczym spytał co takiego się wydarzyło.
- Wykłóca się ze mną o to, z czego mam go zapytać, do tego używa wulgaryzmów i wychodzi z klasy w połowie lekcji! To jest skandal!
- Proszę się uspokoić. Kalina, dlaczego przeklinasz zwracając się do nauczycielki?
- Ponieważ powiedziała mi, żebym nauczył się z arytmetki. Z resztą co lekcję pyta mnie nie z tego, co zapowiedziała.- Powiedział chłopak, unosząc brwi.
- Czy to prawda?
- Ależ panie dyrektorze, ja... nie! Ja sprawdzam czy on się uczy!
- Proszę zawołać przewodniczącą klasy. Chciałbym posłuchać innej opinii.- Polecił Walnicki.
Niedługo potem Bożena sprawująca tą funkcję w klasie Leszka, potwierdziła jego słowa.
- Tak, panie dyrektoze, Leszek miał nauczyć się z arytmetki.
Od tej pory Turecka straciła trochę w oczach dyrektora Walnickiego i choć Kalina nie zdał próbnej matury z matematyki, nie miała powodów do radości. Już oficjalny egzamin chłopak zaliczył na czyściutkie trzy. Niektórzy wprost nie mogli w to uwierzyć. Oczywiście najabardziej zdziwiona sukcesem słynnego rozrabiaki była matematyczka.
- Kalina, jak ty to zrobiłeś?- Zapytała go z powątpiewaniem.
- Proszę pani...- Zaczął.- Trzeba mieć tutaj- wskazał na głowę, - a nie tu.- Dokończył, przesuwając palec wskazujący na usta.
Co stało się dalej z bohaterem? Działo się, oj, działo! Leszek Kalina ukończył studia prawnicze, w czym pomogła mu oczywiście znajomość historii, a w wolnych chwilach grał i śpiewał kontrowersyjne piosenki w miejscowych pubach. "życie jak w Madrycie"- powiedział pewnego razu.
Do czego prowadzi historia Leszka? A do tego, że nielubiane, jak to mówią "szatany" nie są skazane na niepowodzenie. Choć dużo razy słyszą, że do nikąd nie dojdą, za bardzo się tym nie przejmują. Najczęściej są samoukami, czy znawcami ludzi i życia. Wiedzą swoje i sobie radzą. Jeśli chodzi o wrogów- nie zapominajmy o sąsiadach z osiedla, którzy czasem nie pamiętają co jedli dzień wcześniej na obiad, ale za to nigdy nie zapominają, że Kalina wybił okno Grodeckiej przed dziesięcioma laty. Poza tym pozostają jeszcze nielubiane dzieciaki z lat szkolnych i drużyna zazdrośników. Jednak także ich szatany mają głęboko w poważaniu... Wiecie co? Takie życie jest najlepsze. Co z tego, że nie miałeś samych piątek na świadectwach?Co z tego, że prawie wywalili cię ze szkoły? I co z tego, że nikt nie dawał ci szans? Nic bo dobrze wiesz, że dasz sobie radę bez poparcia wszystkich belfrów, sąsiadów i dzieciaków z osiedla...



Goodheart. 10/06/2009 15:47:03 [Powrót] Komentuj



sokole widać że jesteś małym ptaszkiem :D opowiadanie jest śmieszne a ty jesteś nie co niedoinformowany żeby nie napisać że jesteś frajerem :) a wkurza cie to? to mnie zdissuj przez internet pozdro ptaszynko
Woźny Zboczeniec 21/06/2009 23:47:02
87-205-44-87.adsl.inetia.pl | brak www IP: 87.205.44.87

szanowny Sokole, kiedyś najniższa była dwójka ^^
Autorka 11/06/2009 23:07:07
093105221201.rybnik.vectranet.pl | brak www IP: 93.105.221.201

jednym słowem opowiadanie bezsensu i na dodatek wcalnie nie jest śmieszne a do matury dopuscic niemozna tylko wtedy jak ma sie same 1 a nie 2
Sokół 11/06/2009 15:58:35
80.238.64.26.ip.airbites.pl | brak www IP: 80.238.64.26

jak napisze :O to będzie mało? ok
to się spróbuję wysilić xD
woźny stary zboczeniec hmmm :D to by pasowało nawet do większości woźnych xD haha :D :D
Jesteś WIELKA!! :*
paprock:P 10/06/2009 22:52:06
77-253-249-202.adsl.inetia.pl | brak www IP: 77.253.249.202

hahaha, czy Ty się przypadkiem nie utożsamiasz z bohaterem? Tylko zamienić majcę na chemię, buahaha ;D
Nie no, żart żart.
Miło się czytało. To ostateczne podsumowanie "mogą cię wyrzucić ze szkoły, ale co tam!" trochę... ee... nie edukacyjne, heh. Ale czytało się miło.
kurzaj 10/06/2009 19:59:41
admr46.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 79.185.47.46