Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Gimme head with hair. Long beautiful hair!-- recenzja musicalu Hair

Gimme head with hair. Long beautiful hair!-- recenzja musicalu Hair

Wiem, wiem, za długie. Ale to nie gazetka szkolna, ani konkurs, chcę wyrazić swoją opinię w tylu słowach, na ile mam ochotę ;)

Musical Hair w reżyserii czeskiego reżysera Milosa Formana został przeniesiony z Brodwayowskiej sceny na ekran w 1979 r. Opowiada o grupie hipisów, wojnie, narkotykach, także o miłości. Jednak przede wszystkim traktuje o przyjaźni. Główni bohaterowie to Hud (Dorsey Wright), Berger (Treat Williams), Jeannie (Annie Golden), Woof (Don Dacus), Claude (John Savage) i Sheila ( Beverly D'Angelo) Należy zaznaczyć, że dobry film to nie tylko ciekawe obrazy, zabawny scenariusz, czy przystojni aktorzy. Dobry film niesie przesłanie. Taki właśnie jest Hair.

Kolorowe ubrania, długie włosy, bywanie tu i tam, narkotyki. Wszystko to zostało zawarte w tym filmie. Sam tytuł zapowiada, że włosy będą miały w nim duże znaczenie. Koniecznie trzeba zaznaczyć, że nie chodzi o krótkie, ale długie włosy. Wszystkie charakterystyczne elementy lat 60 świetnie oddają atmosferę tamtych czasów. Na początku może się wydawać, że to po prostu dokument dotyczący środowiska hipisów. Po części tak jest, jednak nie stanowi to głównego celu nakręcenia tego filmu. Bowiem przypuszczenia wysnute w pierwszych chwilach oglądania bledną z każdą kolejną minutą. Dowodem na to jest Claude Bukowski- dobrze ułożony mężczyzna, chcący zaciągnąć się do wojska. Pojawienie się postaci jest wprowadzeniem w głębsze znaczenie Hair. Mężczyzna spędza trochę czasu z głównymi bohaterami, choć jego natura z reguły jest całkiem inna. Można na to popatrzeć przez pryzmat łamania barier społecznych. Nie wszystko wygląda kolorowo- zwłaszcza okoliczności rozstania hipisów i Claude'a. Dzięki temu do filmu nie wdziera się nudna sielanka. Przewidywalność pojawia się bardzo rzadko, co dodatkowo podnosi jego jakość. Największe emocje przeżywa się w ostatniej części musicalu. To właśnie wtedy dostrzegamy główne przesłanie- hipisi to nie tylko beztrosko żyjący ludzie w kolorowych łaszkach, to także wspaniali przyjaciele. Zakończenie powala na kolana- nieoczekiwane, mogące wycisnąć niejednemu widzowi łzy. Prawie do końca filmu ma się nadzieję, że może to się jednak nie stało, że bohater skazany na porażkę wyskoczy skądś i wszystko będzie dobrze. Niepotrzebne złudzenia.

Zdecydowanie mocną stroną jest przemiana bohaterki o imieniu Sheila. Zainteresowało mnie to, że z porządnej, starannie ubranej damy trzymajacej się zasad, stała się odważną, sprytną kobietą wyruszającą wraz z grupą hipisów 3000 km od domu. O dziwo, Bukowski, bardzo ważna postać w filmie, nie przeszła szczególnej metamorfozy. Przez cały czas zdawał się przestrzegać jakichś sztywnych zasad. Mimo, iż pozwolił sobie na odrobinę szaleństwa to i tak została w nim niepewność. Jego charakter należał do trochę chwiejnych, jednak nie zmienił swego celu. Postać sama w sobie szczerze mówiąc nudna, ale, jak już wspomniałam, dużo wprowadziła do fabuły. Dziwne- nieszczególnie ciekawy mężczyzna napędzający akcję. To się nazywa niezła sztuczka.

Ze strony czysto technicznej także prawie wszystko grało. Muzyka jak najbardziej zgrana z akcją, choć przyznam, że lepiej się jej słucha w filmie niż "na sucho". Chyba tak jest z każdym musicalowym soundtrackiem. Ogólnie mówiąc, oglądając ten film zrobiło mi się trochę smutno. Teraz już coraz rzadziej powstają dobre filmy, których twórcy mają na prawdę coś ważnego do przekazania. Jednak, jak wiadomo, wszystko ma jakieś mankamenty. Rzucających się w oczy wad filmu, bylo, moim zdaniem dwie. Pierwsza- że jadącemu 3000 km samochodowi nie skończyła się benzyna (hm, nie zauważyłam, żeby uzupełniali zapas...), a druga- wątek kobiety z którą Hud miał dziecko. Jej pojawienie się praktycznie z nikąd nie wprowadziło niczego nowego do akcji, może poza kilkoma sekundami dramatyzmu. Jednak w dalszej części Hair ta postać była zbędna. To by było na tyle. Ciągłe komplementowanie wbrew pozorom wcale nie jest takie fajne ale cóż- przyznaję, że film był świetny. Niby hipisów już nie ma (albo nie są widoczni) ale wydaje się być ponadczasowy. Gorąco polecam.



Goodheart. 8/01/2010 19:30:09 [Powrót] Komentuj



interpretacja filmu też jest świetną recenzją przy okazji ukazuje aspekty na które warto zwrócić uwagę. :) kartka papieru i pióro w Twojej dłoni działa jak różdżka znowu zaczarowałaś :D
dziki heniek aka józik luzik aka pa 9/01/2010 01:01:49
77-253-169-39.adsl.inetia.pl | brak www IP: 77.253.169.39