Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Obojętność

Obojętność

Nikt nie widział go od tygodnia.
Zaginiony- widniało pod jego zdjęciem zawieszonym na ulicznej latarni. Podano także cechy charakterystyczne, opis odzieży, którą miał na sobie w dniu zaginięcia i prośbę o zgłaszanie ewentualnych informacji na policję. Nie było numeru telefonu. Nikt nie wspomniał też o nagrodzie za pomoc w odnalezieniu chłopca. Przechodnie przystawali na chwilę i pospiesznie błądzili po tekście wzrokiem, następnie robiąc zdziwione miny. Zdawali się zadawać sobie pytanie " a co z pieniędzmi? Gdzie wdzięczność?" Kręcili głowami i odchodzili. W ciepłych kurtkach, owinięci szalami, z czapkami na głowach i w grubych rękawiczkach. Wielu z nich niosło przepakowane teczki lub torby i siatki nie raz niemalże pękające od ciężaru zakupów. I oni pytali o pieniądze... Oni oczekiwali zapłaty. Czyż w gruncie rzeczy nie mieli całkiem sporo? Ciągłe skarżyli się na niskie zarobki, rosnące ceny, ogólną niesprawiedliwość, mieli jednak samochody, domy, jedzenie. Mieli ubrania, większość posiadała godność. Zagubiony chłopak mógł właśnie w tej chwili nie mieć żadnej z tych rzeczy. A oni wciąż gnali przed siebie, wciąż zapominali, że gdzieś tam z boku są ludzie dziękujący Bogu za kawałek chleba, czy koc. Albo życie, jakiekolwiek by nie było.
Współcześnie raczej nie myśli się o takich sprawach, a nawet jeśli, to po chwili owe myśli przekreśla jedno zdanie: "nie mam czasu". Ludzie odchodzili jeden po drugim poganiani chęcią zdobywania więcej i więcej. Cała ludzkość zmierzała ku pozornemu ciepłu, gnana zimnym wiatrem zwanym obojętnością.
*
Cierpienie matki nie ma nic wspólnego z obojętnością. W męce duchowej, dotyczącej nieszczęścia kogoś, kogo się kocha, nie ma miejsca na egoizm. Najwidoczniejsza jest troska. Stanowi najważniejsze uczucie, reszta to tylko domieszka schodząca na drugi plan. Przecież przez panikę, stres, strach przemawia troska. Można bez wahania stwierdzić, że to od niej wszystko pochodzi. Że wszystkie odczucia biorą w niej swój początek. To ona zapisuje karty ludzkiego niepokoju.
**
Siedziała na drewnianym taborecie ustawionym pod oknem. Wpatrując się we wzory wymalowane na szybie przez mróz, sprawiała wrażenie nieobecnej. W pomieszczeniu panował półmrok. Jedyne źródła światła stanowiły uliczne latarnie, reflektory rzadko jednak przejeżdżających samochodów i świeca stojąca na stole. Poza pojedynczymi momentami, w niewielkim pokoju panowała cisza. Przerażająca cisza. Wiszący w niej strach, wypełniająca ją niema rozpacz byly niczym odbezpieczony granat, mający lada chwila wybuchnąć. I jak tykająca bomba zegarowa.
Kobieta nie spała wiele. Większość czasu spędzała, czekając na przyjście policjantów mających przyprowadzić jej syna albo przynajmniej dać nadzieję na jego odnalezienie. Oczekiwała jakiejś dobrej wiadomości, nawet najmniej znaczącej. Byleby miała w sobie iskierkę nadziei, której potrzebowała teraz bardziej niż kiedykolwiek. Próbowała szukać jej w radiu- w ich domu nie było telewizji, ani telefonu. Słuchała nadawanego co godzinę serwisu informacyjnego, jednak każdy kolejny przynosił rozczarowanie. Żadnych wiadomości, które pozwoliłyby jej zasnąć chociaż na parę godzin. Składała więc ręce do modlitwy, próbując odgonić czarne myśli. Właściwie starając się odgonić jakiekolwiek. Nawet w tych pozytywnych czaiły się wątpliwości, jakiś mały sprzeczny element przymierzający się niczym żmija do ataku na jej bezradność.
**
Jaskółki. Całe stada jaskółek zerwały się do lotu, muskając jego skórę końcówkami skrzydeł, które z reguły powinny być delikatne. Ale te były ostre- zadrapywały skórę, jakby miały na sobie tysiące igieł. Po każdym ukłuciu czuł falę gorąca- dotkliwie palącą i nie dającą się załagodzić nawet na chwilę. I tak nieustannie, ostrza i ogień zamykały i otwierały bolesny cykl. Czasem obraz odlatujących ptaków rozmazywał się, ustępując miejsca innego, lecz tak samo nieporządanemu. Białe zaspy- piękne, ale też zimne i bezwzględne. Było jeszcze coś. Coś o wyrazistej, ciemnej barwie i dziwnym zapachu przypominającym zapach soli lub stali. Gęste i lepkie.
Jaskółki znów zastąpiły widok bieli i lepkiego płynu. Odfrunęły raz jeszcze ale tym razem nie pojawiły się kolejne. Horyzont całkiem opustoszał. Niebo, początkowo błękitne, zaczęło wypełniać się światłem. Jasnożółtym, kanarkowożółtym, wreszcie złotym, rażącym w oczy. Jasna łuna przypominała słońce rozlewające się niczym lawa. Na końcu pojawił się tunel- całkiem odmienny od wcześniejszego widoku. Niezwykle tajemniczy, z jednej strony napawający strachem, z drugim ciekawością, a może nawet nadzieją. Jego niezgłębiona czerń stopniowo stłumiła jasność.
*
Niespodziewany hałas bezwzględnie zabił zalegającą w pomieszczeniu ciszę. Niemal podskoczyła, zaskoczona. Kątem oka zerknęła na zegar. Wskazywał parę minut przed północą. Nie minęła chwila, a pukanie- bo to ono spowodowało wcześniejszy hałas, rozległo się ponownie. Uczucia, które opanowywała, czekając, nagle w niej wybuchły. Strach, niepewność, ciekawość, tęsknota... Chwilę później, opanowawszy się na tyle, na ile to było możliwe, otworzyła drzwi. Do środka weszło kilku policjantów w granatowych mundurach. Wyczekująco spojrzała na każdego z osobna. W końcu odważyła się zapytać czy coś wiadomo. Mężczyzna stojący najbliżej skinął głową.
- Chłopca znaleziono we wschodniej części lasu.
W międzyczasie, gdy otwierał usta, by dokończyć, w kobiecie coś drgnęło. Poziom adrenaliny niebezpiecznie się podniósł. To był ułamek sekundy.
- Niestety... nic nie można było zrobić. Nie żył już kilka godzin przed zlokalizowaniem. Bardzo nam przykro.- Dodał ktoś, nie liczyło się kto dokładnie. Na pierwszym miejscu stanęła rozpacz. Ból przeszywający każdy skrawek wrażliwej, kobiecej duszy.
Przez chwilę nie mogła złapać oddechu. Kurczowo zacisnęła ręce na ramionach, prawie przebijając skórę paznokciami. Wszystko zaczęło się rozmazywać. Nie czuła niczego poza wypełniającą ją rozpaczą i rękoma, które chwyciwszy ją, podtrzymały w pionie. Nie słyszała nic, choć policjanci nie przestawali mówić. W końcu zmysły odmówiły posłuszeństwa.

Mówią- nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Tylko co jeśli ludzie sami się do niego wrzucą? Tak, to nieco złożone... Jednak czasem myśli zostają zdominowane przez przykry zarzut: "wszyscy są bez serca..." Najczęściej mówi się tak w złości ale to trochę jak wyznania po pijanemu. Zazwyczaj tylko w gniewie i tylko nietrzeźwi mówimy szczerze i bez ogródek. I znów wrzucanie do jednego worka? Do pewnego stopnia. Trzeba jednak zaznaczyć, że każdy jest dobry i każdy jest zły. Ludzkość jest niejednoznaczną zbiorowością. Szkoda tylko, że czasem zło bierze górę. Szkoda, że wtedy jedynymi czułymi na krzywdę osobami stają się ci, którzy potrzebują pomocy...


Nie wiem, kiedy w końcu napiszę dobry tekst.



Goodheart. 5/02/2010 19:44:33 [Powrót] Komentuj



Właśnie opublikowałaś jeden z dobrych tekstów, nie marudź :)
Jestem pod wrażeniem Twojego talentu i sposobu pisania oraz fanką twoich dzieł :)Włącznie z tym. Smutne lecz prawdziwe opowiadanie.
Wentzowa 10/02/2010 21:34:34
public-gprs85165.centertel.pl | brak www IP: 91.94.206.75

mocny powrót mojej ulubionej pisarki :***
znowu czymś zaskoczyłaś :))
pat 5/02/2010 22:49:18
87-205-187-164.adsl.inetia.pl | brak www IP: 87.205.187.164