Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Recenzja One Tree Hill

Recenzja One Tree Hill

               Są takie seriale do których wracamy z przyjemnością, które kojarzą nam się z miłymi chwilami, sympatycznymi ludźmi. Dla mnie takim jest One Tree Hill czyli po polsku Pogoda na miłość. Trzeba przyznać, że tłumaczenie kiepskie bo spłyca zarówno wyobrażenie o bohaterach, jak i fabule. Amerykańska produkcja reżyserowana jest m.in. przez Marka Schwahna. Pierwszy sezon był emitowany w 2003 roku, a od tego czasu powstało ich już osiem. Dziewiąty wciąż jeszcze przed nami.
               Głównymi bohaterami z założenia mieli być Lucas Scott (Chad Michael Murray), Nathan Scott (James Lafferty) i Peyton Sawyer (Hilarie Burton) jednak takie postacie drugoplanowe jak Brooke Davis (Sophia Bush) oraz Haley James (Bethany Joy Lenz) po jakimś czasie także wzrosły do rangi pierwszoplanowych. Serial opowiada z początku o nastolatkach, a w końcu o dojrzałych ludziach, w których zaszły ogromne zmiany. Jest po trochu wszystkiego- związki, kłótnie, rywalizacja problemy rodzinne, szkolne, a w tle koszykówka. W postaciach każdy może odnaleźć cząstkę siebie bo One Tree Hill przedstawia wiarygodne wydarzenia. To właśnie sprawia, że czujemy się jakbyśmy byli gdzieś tam na korytarzach liceum, na boisku nad rzeką, w pokoju Peyton. Widzimy miejsca, które sami darzylibyśmy sentymentem. Pomysł na serial wydaje się być taki odgrzewanym kotletem-  nieciekawym, schematycznym. To tylko pozory. Fabuła jest bardzo rozbudowana, urozmaicana przeróżnymi cytatami mistrzów literatury amerykańskiej i nie tylko. Mądre słowa to bardzo mocna strona tego show. Sprawiają, że nie jest to kolejny płytki serialik ale nawet przewodnik po życiu, źródło inspiracji i motywacji dla młodych ludzi. Dlatego każdy nastolatek powinien mieć za sobą przynajmniej cztery pierwsze sezony. Inną sporą zaletą jest fakt, że w postaciach drugoplanowych, czy nawet epizodycznych tkwi ogromny urok. Za przykład może posłużyć Jake Jagielski, który plasuje się na samym szczycie moich ulubionych męskich postaci w serialu. Każdy, kto się pojawia ma jakieś znaczenie, a czasem nawet przyciąga uwagę jak postać pierwszoplanowa.
                Pisząc o OTH nie mogłabym nie wspomnieć o muzyce, której namiętnie słucham, szczególnie gdy jest mi źle. „Music always helps, no matter what you’re going through” – takie słowa włożono w usta P. Sawyer I one sprawdzają się w moim przypadku. Soundtrack jest naprawdę fenomenalny i jestem pewna, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Utwory, które słyszymy w tle pasują do przebiegu zdarzeń. Światło uplastycznia fotografię, a muzyka wzbogaca film. Jeśli chodzi o Pogodę na miłość, kombinacja obrazu i dźwięku potrafi wywołać wszelkie emocje- od śmiechu po płacz. 
                 Skłamałabym gdybym powiedziała, że wszystkie sezony są cudowne. Muszę przyznać, że w piątym obserwujemy spadek formy. Bohaterowie są już dorośli i podążają swoimi drogami. Wiadomo, że trudno jest wprowadzić widza w inną rzeczywistość po karmieniu go świetnymi historyjkami ze szkoły średniej. Z własnych obserwacji wiem, że wolimy oglądać życie licealistów bo uważamy okres dojrzewania za najbardziej fascynujący. W OTH trochę to nie wyszło. Może jednak nie byłoby tak źle gdyby nie szalona niańka dostająca psychozy na widok małego chłopca i mieszająca mu w głowie. W szóstej serii na szczęście powraca magia i z wypiekami na twarzy obserwujemy miłosne zawirowania Lucasa, który musi zdecydować komu ostatecznie powierzy swe serce. Kolejne dwa sezony to nic specjalnego, głównie dlatego, że nie występują już dwaj główni bohaterowie- H. Burton i C. M. Murray. Gołym okem widać, że coś jest nie tak, że czegoś brakuje. Postaci Brooke, Haley i Nathana próbują nadrobić braki ( i muszę przyznać, że szczególnie gra aktorska Sophii Bush jest na wysokim poziomie) ale całość prezentuje się średnio. Mamy masę nowych bohaterów i trochę zabawnych, czy wzruszających epizodów ale to już nie to samo Tree Hill z czarnym charakterem Danem Scottem i drużyną cheerleaderek w niebieskich strojach.
                  Serial ma na koncie parę słabych lub średnich sezonów ale do żadnego innego telewizyjnego tasiemca nie czuję takiego sentymentu i do żadnego innego nie wracam z uśmiechem. Wspaniały scenariusz, muzyka, która potrafi zdziałać cuda i do tego ta obsada. I nie ważne, że niektóre sytuacje sa przesadzone bo nie do końca chodzi o wierne odwzorowanie rzeczywistości. Myślę, że serial ma za zadanie czegoś widza nauczyć. I to zadanie spełnia w stu procentach więc nie można go nie polecić. Kocham, kocham ten show!


Głosuj (0)

Goodheart. 21/08/2011 00:06:08 [Powrót] Komentuj